Podsumowanie 2020 roku

Rok 2020 dla wszystkich był wyjątkowo dziwny, nieprzewidywalny i trudny. Od marca nasze życie zmieniło się bardzo mocno, pozamykaliśmy się w domach, Wielkanoc spędzaliśmy często sami, bez rodziny, z biur przenieśliśmy się do mieszkań, a praca zdalna stała się normą nawet dla nauczycieli, co jeszcze rok temu byłoby nie do pomyślenia.
Podróżniczo to był trudny rok. Pozamykane granice, odwoływane loty, wymagane testy, restrykcje zmieniające się z dnia na dzień. Tym samym, trochę z przymusu, był to rok odkrywania najbliższej okolicy i Polski. Lasy zyskały na popularności, gdy były jedynymi miejscami, gdzie można było poruszać się bez maseczek.

Dla nas ten rok był rokiem wycieczek rowerowych i zwiedzania na rowerze Warszawy i okolic. Początek roku był intensywny z trzema weekendowymi city-breakami w ciągu półtorej miesiąca, a później nadszedł marzec i wszystko się zmieniło.

STYCZEŃ

1. styczeń 2020 roku zaczął się dla nas od… wysłuchania orędzia Łukaszenki i obejrzenia filmiku propagandowego o tym, jak dobrze żyje się na białoruskiej ziemi, co w obliczu ostatnich wydarzeń na Białorusi, nabrało jeszcze bardziej ironicznego wydźwięku.
Na sylwestra wyjechaliśmy ze znajomymi do Brześcia. Spaliśmy w domku, gdzie był bilard i sauna, a cena była wyjątkowo korzystna.
W Brześciu polecamy przede wszystkim zwiedzenie Twierdzy Brzeskiej. Jest to zespół fortyfikacji, wraz z cerkwiami i pomnikami upamiętniającymi obrońców twierdzy. Znajduje się w niej muzeum, ciekawe było dla nas spojrzenie na częściowo wspólną historię z odmiennego punktu widzenia.

Twierdza Brzeska
Twierdza Brzeska

10 dni później ok. 6 rano siedzieliśmy w samolocie do Brukseli. Zaplanowaliśmy dość intensywne dwa dni w Belgii. W sobotę zwiedziliśmy Namur (post stamtąd na blogu) i Dinant – miejscowości, nad którymi górują cytadele, niedzielę przeznaczyliśmy na spacer po Brukseli. Styczeń nie jest przewidywalnym miesiącem jeśli chodzi o pogodę w Belgii, ale na szczęście dopisała nam, a ulewny deszcz padał tylko podczas zwiedzania Parlamentarium. Dzięki niewielkim odległościom pomiędzy miastami oraz sprawnej komunikacji publicznej, Belgia to fajny pomysł na objazdową wycieczkę.

Namur - miasteczko, nad którym góruje cytadela
Namur – stolica Walonii, nad którą góruje cytadela
Dinant - miasto u stóp cytadeli i gotyckiego kościoła NMP
Dinant – miasto u stóp cytadeli i gotyckiego kościoła NMP
Bruksela - miasto Unii Europejskiej, rynku z pięknym ratuszem i komiksowych murali
Bruksela – miasto Unii Europejskiej, rynku z pięknym ratuszem i komiksowych murali

Tydzień później to my przyjmowaliśmy gościa i byliśmy przewodnikami. Ciocia Maćka, na co dzień mieszkająca w Niemczech, odwiedziła nas na weekend, wspólnie zwiedzaliśmy Warszawę. Było zarówno kulturalnie – spektakl w Teatrze Capitol, naukowo – pokaz w planetarium w centrum Kopernika, pysznie – obiad w LAS, deser w pijalni czekolady Wedla, a także klimatycznie – odwiedziliśmy Królewski Ogród Światła w Wilanowie oraz spacerowaliśmy po jeszcze świątecznie oświetlonym Starym Mieście.

LUTY

Drugi rok z rzędu w lutym polecieliśmy z rodzicami Maćka na weekend na południe Europy. Rok wcześniej zwiedziliśmy Bergami, Como i Mediolan, tym razem padło na Ateny. Jako, że chcieliśmy oszczędzać urlop, bo miał być bardzo przydatny w tym roku, lecieliśmy w piątek wieczorem, a wracaliśmy w niedzielę, także na zwiedzanie nie było za wiele czasu. 1 dzień więcej i udałoby się nam zrealizować nasz cały plan. Zobaczyliśmy całkiem sporo, na szczęście większość atrakcji położonych jest blisko siebie. Choć byłam nieco uprzedzona w stosunku do Aten, są tak popularne, że przecież nie mogą robić takiego wrażenia ; ) To była naprawdę bardzo fajna wycieczka. Starożytne ruiny są niesamowite, forum ateńskie, Akropol, pozostałości świątyni Zeusa… Ciarki aż przechodzą, gdy myślę o tym, że te budowle były stworzone przez ludzi ok. 2 tysiące lat temu! Ponadto Ateny są położone na wzgórzach, z których rozciąga się piękny widok na miasto, na zabytki, na pozostałe wzgórza i morze w oddali.

Ateny - miasto pełne starożytnych zabytków
Ateny – miasto pełne starożytnych zabytków
Akropol
Akropol
Wieczorne widoki ze wzgórza Likavitos w Atenach
Wieczorne widoki ze wzgórza Likavitos w Atenach
Ateny
Ateny

Na samym końcu lutego polecieliśmy do Kijowa. To był już okres, gdy u nas nie było oficjalnie żadnego przypadku koronawirusa, natomiast we Włoszech pandemia zbierała już żniwa, lotnisko wzbudzało już pewne obawy, a w Kijowie pracownicy metra mieli maseczki na twarzach.
Nasz pobyt w Kijowie to przede wszystkim bogato zdobione piękne cerkwie, niesamowite Muzeum Miniatur, parki nad Dnieprem, balet o Panu Pomidorze w Operze Kijowskiej, a także Aleja Pejzażowa z wyjątkowymi figurami oraz pierogi w Puzatej Chacie.
W dwa dni zwiedziliśmy najważniejsze punkty Kijowa. Gdybyśmy zwiedzali to miasto w ciepłe wiosenne lub letnie dni, chętnie przedłużyłabym nasz pobyt jeszcze o dwa dni.
Wróciliśmy z Kijowa 1. marca. Jak się okazało, to był nasz ostatni lot samolotem w tym roku.

Kijów - Ławra Peczerska i Sobór Mądrości Bożej
Kijów – Ławra Peczerska i Sobór Mądrości Bożej
Kijów - Aleja Pejzażowa i pomnik Matki Ojczyzny
Kijów – Aleja Pejzażowa i pomnik Matki Ojczyzny

MARZEC

1. marca wracaliśmy z Kijowa. Tydzień później odnotowano oficjalnie pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce. Powoli odwoływaliśmy nasze plany wyjazdowe, póki co tylko powroty w rodzinne strony, myśląc, że już na Wielkanoc na pewno tam pojedziemy, stało się inaczej.
W połowie marca przeszliśmy na pracę zdalną, nasz świat w dużej mierze ograniczył się do czterech ścian mieszkania.

KWIECIEŃ i MAJ

Początek kwietnia to piękna pogoda, z której nie można było korzystać przez ograniczenie wyjść z domu tylko do niezbędnych czynności.
Koniec kwietnia to już na szczęście rozluźnienie, otwarte parki i lasy. Dla nas końcówka kwietnia i maj to czas wycieczek rowerowych po Warszawie, i okolicach. Odkryliśmy bardzo przyjemną ścieżkę rowerową wzdłuż Wisły na jej prawym brzegu, od mostu Łazienkowskiego, do Północnego, i dalej. Latem okazało się, że w całości przejezdna jest tylko, gdy jest sucho i jest stosunkowo niski poziom Wisły. Dojechaliśmy tak z Mokotowa do Lasu Bielańskiego, przez Kępę Potocką, na plażę Północną, a także do Lasu Kampinoskiego
(dojazd przez Las Bemowski, powrót przez Młociny i wzdłuż Wisły). Wycieczka do Kampinoskiego PN to nasza najdłuższa rowerowa przejażdżka – 65 km. W tym roku na pewno chcemy więcej pojeździć po Kampinosie, choć może startując z północy Warszawy, z Młocin, tak by więcej kilometrów móc zrobić w samym lesie, oszczędzając nasze siły na dojazd do niego.

Nadwiślańskie przejażdżki rowerowe
Nadwiślańskie przejażdżki rowerowe
Las Bielański i Puszcza Kampinoska - idealne miejsca na odpoczynek w lesie
Las Bielański i Puszcza Kampinoska – idealne miejsca na odpoczynek w lesie

CZERWIEC

Czerwiec to dla nas miesiąc odwiedzin w rodzinnych stronach po raz pierwszy od wiosennego lock downu. Będąc w Katowicach, przejechaliśmy się także do miejscowości Poraj, nad Zalew Porajski. Wiatr niczym nad morzem, słońce, plaża – bardzo przyjemny odpoczynek. Spod Wrocławia pojechaliśmy na wycieczkę do Arboretum w Wojsławicach. Pięknie tam było. Słoneczny dzień, drzewka pełne dojrzałych czereśni, kolorowe
kwiaty, bujne krzewy. Na szczęście przyjechaliśmy w nietypowej godzinie obiadowej, dzięki czemu nie staliśmy w kolejce, bo jest to bardzo popularna atrakcja. Bardzo polecamy zajrzeć tam przy okazji zwiedzania Dolnego Śląska.

Zalew Porajski
Zalew Porajski
Arboretum w Wojsławicach
Arboretum w Wojsławicach

LIPIEC

W lipcu mieliśmy tygodniowe wakacje. Zwiedziliśmy wtedy piękny i naszym zdaniem dość niedoceniany region Polski – Jurę Krakowsko –Częstochowską, krainę zamków, jaskin i skałek. Naszym punktem wypadowym były Kroczyce, także odwiedzaliśmy głównie atrakcję środkowej części wyżyny, które na pewno opiszemy w osobnym poście. Dla nas był to wyjazd dość rodzinny, bo byliśmy z braćmi Maćka i ich żonami, a także dwójką ciekawych świata czterolatków, później dołączyła do nas moja siostra. Nasz plan był dość
bogaty w atrakcje, a mimo to Dzieciaki dawały radę i były zachwycone. Także przekonaliśmy się, że nawet z takimi Szkrabami można sporo zobaczyć.
Większość miejsc odwiedziliśmy po raz kolejny, wyjątkiem była Pustynia Błędowska, gdzie byliśmy po raz pierwszy. Krajobraz iście morski, robi niesamowite wrażenie, zarówno z punktu widokowego, gdzie można zobaczyć pustynię z góry, jak i z samej pustyni. Poza Pustynią Błędowską, na liście odwiedzonych miejsc były zamki w Mirowie, Bobolicach, Ogrodzieniec, Smoleń pod Pilicą, gród na górze Birów, Góra Zborów, jaskinia Głęboka, Zalew Dzibice w Kostkowicach, Zalew w Siamoszycach, a także ferma Strusi (to ostatnie to ukłon w kierunku najmłodszych). W kość solidnie nam dała także wycieczka rowerowa do skał Rzędkowickich, piasek zdecydowanie nie ułatwia jazdy rowerem ; )

Ujęcia z zamków w Bobolicach, Mirowie i zamku Smoleń pod Pilicą
Ujęcia z zamków w Bobolicach, Mirowie i zamku Smoleń pod Pilicą
Zamek Ogrodzieniec w Podzamczu
Gród na górze Birów. Stamtąd jest także piękny widok na Zamek Ogrodzieniec
Gród na górze Birów i piękny widok na Zamek Ogrodzieniec
Widok z góry Zborów i skałki - typowy krajobraz Jury
Widok z góry Zborów i skałki – typowy krajobraz Jury
Pustynia Błędowska
Pustynia Błędowska

SIERPIEŃ

Sierpień to znów czas mikrowypraw w okolicach Warszawy, tym razem nie tylko rowerowych, ale także samochodowych. Odwiedziliśmy opisany na blogu Pałac w Radziejowicach, Park Kultury i Ogród Botaniczny w Powsinie, a także pływaliśmy kajakami po Zalewie Zegrzyńskim i odpoczywaliśmy na plaży w Nadarzynie.

Zespół pałacowo - parkowy w Radziejowicach
Zespół pałacowo – parkowy w Radziejowicach
Zdjęcia z Parku Kultury i Ogrodu Botanicznego w Powsinie
Park Kultury i Ogród Botaniczny w Powsinie
Jezioro Zegrzyńskie
Jezioro Zegrzyńskie


Na sam koniec sierpnia wyjechaliśmy na przedłużony weekend do Trójmiasta. Uwielbiam spacery brzegiem morza nad Bałtykiem. Zwiedziliśmy Muzeum II Wojny Światowej, spacerowaliśmy po Gdańskim Starym Mieście, nad Motławą. Wypożyczyliśmy także rowery i przejechaliśmy się po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Mimo niepewnej pogody, było naprawdę pięknie. Na pewno będziemy głośno protestować jak ktoś będzie mówił, że nad morzem to wszędzie płasko, bo ten teren zdecydowanie temu przeczy. Częste podjazdy i zjazdy, piękny las, urokliwy rezerwat Doliny Strzyży, spotkanie kilku sarenek, a także walka z czasem, by wyjechać z lasu przez zmrokiem, sprawiły, że ta przejażdżka była niezapomniana. Na pewno warto zboczyć z klasycznych punktów obowiązkowych przy pobycie w Trójmieście i wybrać się na spacer/przejażdżkę po tym parku krajobrazowym.

Kilka ujęć z Gdańska
Kilka ujęć z Gdańska
Niesamowity zachód słońca na molo w Gdyni Orłowo
Niesamowity zachód słońca na molo w Gdyni Orłowo

WRZESIEŃ

We wrześniu mieliśmy odwiedzić po raz pierwszy Wiedeń, poza zwiedzaniem stolicy Austrii w planach było dość duże spotkanie rodzinne osób z Niemiec, Austrii, no i Polski. Niestety, moja choroba sprawiła, że musieliśmy zrezygnować z wyjazdu, a tuż przed planowanym spotkaniem, i ono zostało odwołane ze względu na obowiązkową kwarantannę dla Niemców wracających z Wiednia. Kolejna sytuacja pokazująca, że w tym roku naprawdę ciężko cokolwiek zaplanować.

Czas mojego l4 był jednak dla nas dość owocny – to właśnie wtedy postanowiliśmy w końcu założyć bloga, co planowaliśmy już od dość długiego czasu. Także to czas pisania notek, zbierania swoich notatek z dotychczasowych wyjazdów, a także ogarniania strony technicznej przez Maćka.

PAŹDZIERNIK i LISTOPAD

W listopadzie mieliśmy lecieć do Bazylei, cóż… loty zostały odwołane, sytuacja pandemiczna w Europie znów się pogorszyła. Tym samym w tych dwóch miesiącach skupiliśmy się ponownie na lokalnych wycieczkach po Warszawie. Był to czas naszego małego projektu Korona Warszawy i zdobywania szczytów warszawskich wzgórz (link), a także spaceru po rezerwacie Łosiowe Błota i rowerowych przejażdżek po jesiennej Warszawie. Pogoda na szczęście przez większość czasu dopisywała, także można było nacieszyć się złotą
jesienią w Warszawskich parkach.

Korona Warszawy
Korona Warszawy
Jesień w warszawskich lasach i parkach
Jesień w warszawskich lasach i parkach

GRUDZIEŃ

W grudniu mieliśmy lecieć na Maltę, zwiedzać wyspy Malta i Gozo, trochę wygrzać się… ale też nie tym razem, bilety zostały anulowane jeszcze w październiku, a my stwierdziliśmy, że nie ma co jechać gdzieś przed okresem świątecznym, przed czasem spotkań z rodziną, lepiej ryzyko ewentualnego zarażenia minimalizować i zostaliśmy w domu.


W grudniu pogoda niestety nie bardzo dopisywała. Mimo to w Warszawie udało nam się przejść po Trakcie Królewskim, Starym i Nowym mieście oświetlonym świąteczną iluminacją. Ten spacer to taka nasza mała tradycja grudniowa. Często szliśmy w dzień uroczystego rozpoczęcia iluminacji, słuchając koncertów kolęd, razem z tłumem innych spacerowiczów. Tym razem wybraliśmy się wieczorem w tygodniu, było dziwnie cicho, jednak także klimatycznie.

Iluminacja świąteczna na warszawskim Starym Mieście
Iluminacja świąteczna na warszawskim Starym Mieście


Druga część grudnia to wyjazdy w rodzinne strony. W okolicy Wrocławia, udało się wybrać na małe wycieczki.
Baaardzo lubię świetlne iluminacje, także odwiedziliśmy Park Iluminacji „Podróż do Krainy Wyobraźni” na terenie Zamku Kopacz. To fajna atrakcja zarówno dla rodzin z dziećmi, jak i dorosłych. Iluminacje pięknie współgrają z wodą. Odwiedziliśmy także wrocławski Ogród Botaniczny, gdzie także przygotowane są świetlne, i nie tylko pokazy. Tam iluminacja jest zdecydowanie skromniejsza, ale można zobaczyć tam pokazy świetlne na elewacjach budynków, pokaz laserowy, a także występy artystów ulicznych.

Park Iluminacji na terenie Zamku Topacz
Park Iluminacji na terenie Zamku Topacz

Wspięliśmy się także na Ślężę – górę należącą do Korony Gór Polski. Fakt, że drugą od końca jeśli chodzi o wysokość, ma zaledwie 717.5 m. n.p.m., jednak duża wysokość względna sprawia, że góra wygląda dość imponująco. Mimo niskiej wysokości, na szczycie był śnieg i lód, który utrudniał wejście. Jest to góra będąca blisko Wrocławia, także bardzo popularny kierunek na jednodniowe wycieczki, jednak wybór mniej uczęszczanego szlaku sprawia, że można rozkoszować się ciszą i przyrodą. O tej wycieczce napiszemy osobny post na blogu.

Ślęża - w niższych partiach królowała jesień
Ślęża – w niższych partiach królowała jesień
Ślęża - bliżej szczytu pogoda zimowa i dużo lodu
Im bliżej szczytu, tym bardziej zimowa pogoda i większy lód
Widoki ze szczytu Ślęży
Widoki ze szczytu Ślęży

Mimo, że ten rok był tak bardzo specyficzny i trudny, udało się całkiem sporo zobaczyć, zrobić. Bardziej lokalnie niż zwykle, ale to też ma swoją wartość. Nigdy do tej pory nie spędziliśmy tylu weekendów pod rząd w Warszawie, co wiosną, nigdy nie było tyle okazji na rowerowe przejażdżki po okolicy, na poznanie stolicy od innej strony. To jest coś, co na pewno chcielibyśmy kontynuować w przyszłym roku. Chociaż liczymy jednak, że i dłuższe wypady w tym roku uda się zrealizować. Trzymajcie kciuki : )

A Wam w Nowym roku życzymy szczęścia, zdrowia, dużo radości i jak najszybszego powrotu do nowej, po-covidowej normalności! 🙂
Pozdrawiamy,
Agnieszka i Maciek

Podobają Ci się nasze wpisy? Udostępnij ten post, to pomoże dotrzeć nam do większej liczby osób.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zapraszamy do śledzenia naszego FacebookaInstagrama.

Dodaj komentarz