Caserta – zwiedzanie włoskiego Wersalu

Do Caserty dojechaliśmy pociągiem włoskich kolei państwowych Trenitalia. Miasto oddalone jest od Neapolu o ok. 30 kilometrów. Pociąg, którym jechaliśmy to połączenie lokalne, zatrzymywał się na większości stacji, także podróż trwała 50 minut. Warunki w nim były komfortowe.

Kaskada wodna w Pałacu Królewskim w Casercie
Kaskada fontann w ogrodach pałacu w Casercie

Zaraz po wyjściu z dworca ukazał nam się pałac, czyli cel naszej wycieczki. Przed zwiedzaniem postanowiliśmy dodać sobie energii włoskimi smakołykami. Znaleźliśmy kawiarenkę, gdzie mogliśmy skosztować ciasteczek typowych dla Kampanii. W tym regionie najpopularniejsze ciastko to baba, czyli babka z rumem i sfogliatella, czyli wypiek z ciasta francuskiego ułożonego w warstwy ze słodkim kremem z sera ricotta. W Benefico próbowaliśmy sfogliatelli i ciastek z czekoladą. Wypieki te były smaczne, jednak jak na nasze upodobania, zdecydowanie zbyt słodkie. Dotyczy to wszystkich słodyczy, jakie mieliśmy okazję próbować w Kampanii (poza lodami).

Bardzo zaskoczył nas w tym miasteczku spokój. Po szumie Neapolu czy Torre del Greco, w którym nocowaliśmy, Casertę wyróżniała stosunkowa cisza. Nie było słychać ze wszystkich stron klaksonów, a także głośnych nawoływań. Być może, mieliśmy szczęście, ponieważ byliśmy tam w czwartkowe przedpołudnie. O godzinie dziewiątej rano raczej nie można spodziewać się tłumów we włoskim miasteczku, u nich życie zwykle zaczyna się nieco później. Jednak dzięki temu Casertę zapamiętaliśmy jako najspokojniejsze miasteczko Kampanii. Po zjedzeniu słodkości, mogliśmy udać się do pałacu.

Pałac królewski w Casercie - widok od strony dworca kolejowego
Pałac królewski w Casercie – widok od strony dworca kolejowego

Pałac, jak i jego otoczenie, został zaprojektowany na wzór Wersalu w XVIII wieku dla Burbonów. Lokalizacja wewnątrz kontynentu, a nie nad samym morzem, miała być zabezpieczeniem przed atakami od strony morza, które wówczas wydawały się najniebezpieczniejsze. Ostatecznie zleceniodawca, czyli król Karol III Burbon nigdy nie zamieszkał w tym pałacu. Zrzekł się tronu Królestwa Neapolu, na rzecz Hiszpanii, jednak jeden z jego synów kontynuował ten projekt. Z zewnątrz budowla robi wrażenie swoim rozmiarem, monumentalnością, natomiast nas nie zachwyciła urodą. Tylko jego niewielka część udostępniona jest zwiedzającym, w pozostałych pokojach mieszczą się pomieszczenia państwowe. Przed przyjazdem nastawialiśmy się przede wszystkim na spacer po królewskich ogrodach, sam pałac traktując jako dodatek, nie spodziewając się po nim zbyt wiele. Zostaliśmy jednak bardzo pozytywnie zaskoczeni. Pierwsze sale zachwyciły nas różnokolorowymi marmurowymi płaskorzeźbami, nie byliśmy do tej pory jeszcze w pałacu tak pięknie zdobionym za pomocą marmuru. Nas najbardziej urzekł różowy kamień. Konkurencją pod tym względem może być Pałac Królewski w Neapolu, o którym jeszcze napiszemy. Sala najbardziej reprezentacyjna, balowa, jest natomiast bardzo bogato zdobiona złotem. Jednak i tu byliśmy zaskoczeni, złocenia te również przyjęły formę płaskorzeźb, a nie typowych, pozłacanych ozdób. Z prezentowanych eksponatów na uwagę zasłużyła kołyska o ciekawej formie. Zachwyciliśmy się kilkoma pierwszymi salami. Pozostałe nie wyróżniały się niczym szczególnym w porównaniu z wieloma innymi pałacami w Polsce, czy w Europie.

Wnętrza pałacu mogą wydawać się znajome wielbicielom kina – i słusznie. Pałac zagrał wnętrza pałacu królowej Naboo w filmie „Gwiezdne Wojny: Część I – Mroczne Widmo”, a także pałac królowej Jamilii w drugiej części sagi – „Ataku klonów”. Najczęściej pałac udawał jednak wnętrza Watykanu. Za pierwszym razem w filmie „Mission impossible III”, ponieważ część scen, szczególnie wymagająca efektów specjalnych, nie mogła być nagrana w oryginalnych wnętrzach. Z dość oczywistych przyczyn władze kościelne nie były zbyt przychylne filmowi „Anioły i demony”, dlatego też część „watykańskich” scen zagrano w Pałacu królewskim w Casercie.

Widok na Pałac Królewski w Casercie z ogrodów
Widok na Pałac Królewski w Casercie z ogrodu

Po zwiedzaniu zabudowań, przyszedł czas na spacer po ogrodach. Można skorzystać w nich z busów, przejazd kosztuje 2.5 euro. Oferują transport spod bram pałacu do ostatniej fontanny – Fontanny Diany i Akteona oraz wejścia do ogrodów angielskich. Korzystając z tego rozwiązania omijamy dużą cześć ogrodów. Bus pokonuje trasę jadąc główną ścieżką. Nie zalecamy korzystania z tego rozwiązania w dwie strony, wówczas można zobaczyć zaledwie ułamek tego, co mają do zaoferowania ogrody pałacu w Casercie. Warto przejść te ok. 3 km (do 5 km lawirując po mniejszych ścieżkach na początku trasy) w co najmniej jedną stronę. My wracając skorzystaliśmy z autobusu, bo długi spacer i słońce nieco nas wymęczyły. Jednak jadąc busem w pierwszą stronę, wracając będziemy schodzić z górki, także warto rozważyć i taką opcję.

Porównania do Wersalu są nieuniknione, taki był zresztą zamysł projektanta, jednak aktualnie nie jest to porównanie w pełni uprawnione. W Wersalu cały teren ogrodów jest niesamowicie zadbany, rzeźby zachwycają, trawa i krzewy w części francuskiej są przycięte co do milimetra, natomiast w części angielskiej rosną uroczo i niedbale, jednak nawet tam widać, że są to tereny bardzo zadbane. W ogrodach Caserty są miejsca bardzo zaniedbane. Pierwsza część ogrodów nieco nas rozczarowała, przypominały one zwykły park. Castellucia della Regia, czyli zameczek na planie ośmiokąta otoczony fosą, mógłby być bardzo urokliwy, jednak ewidentnie potrzebuje remontu, a woda w fosie regularnego czyszczenia. Jednak im dalej od pałacu, im bliżej głównej alei, tym bardziej okazale. Staw z turkusową wodą prezentował się malowniczo, choć został stworzony w zdecydowanie bardziej praktycznych celach. Miejsce to ukończone w XVIII w. miało być przeznaczone do ćwiczeń bitew morskich małego księcia z użyciem specjalnie zbudowanych modeli. Wysepka miała mieścić pawilon ze strzałami i armatami, jednak szybko została przekształcona w miejsce rozrywki dla gości. Najpiękniejsze nadal czekało – kaskada wodna.

Kaskada wodna to zespół połączonych fontann bogato zdobionych rzeźbami, które znajdują się wzdłuż głównej alei. Woda spływa ze wzgórza pierwszą fontanną, dalej, wykorzystując naturalny spadek terenu i sprytne rozwiązania oświeceniowych inżynierów, przepływa pomiędzy kolejnymi fontannami. Fontanny zdobione są klasycystycznymi, imponującymi rzeźbami. Niegdyś śnieżnobiałe posągi są szare, co odejmuje część ich uroku. Żałujemy także, że nie wszędzie woda była puszczona, a basenikom z wodą niezbędne byłoby oczyszczenie z nagromadzonej roślinności. Łatwo jednak przymknąć oczy na te drobiazgi i wyobrazić sobie jakie wrażenie musiały robić te fontanny w czasie swojej świetności. Na samym końcu alei nic nie trzeba sobie wyobrażać – widok zwala z nóg. Fontanna Diany i Akteona robi niesamowite wrażenie, podobnie jak widok w drugą stronę, w stronę pałacu. Ciąg fontann, zieleń traw, palmy i w tle imponujący budynek to wspaniały krajobraz. W tym miejscu znajduje się także kawiarnia, w której można kupić coś do picia i jedzenia.

Swojej wizyty w ogrodach nie można zakończyć na głównym szlaku, bo ominie nas najbardziej romantyczny i urokliwy zakątek. Ogród angielski to wydzielona część zespołu pałacowo – parkowego Regio de Caserta. Połączenie „ogród angielski” i „roślinność śródziemnomorska” brzmi jak oksymoron i faktycznie, palmy połączone z układem typowym dla ogrodów angielskich robią ciekawe wrażenie. Nam najbardziej spodobał się staw otoczony drzewami z posągiem „Kąpiel Wenery”. To miejsce to najbardziej malowniczy zakątek tych ogrodów. W słoneczny dzień można tam także znaleźć cień, co dodatkowo sprawia, że czas tam spędzony jest jeszcze milszy. Polecamy jednak spacer po całym tym terenie, gdyż obfituje on w nieco mniej spektakularne niż ten staw, ale również urocze, miejsca, ciekawą roślinność i małe fontanny. W ogrodzie angielskim możemy znaleźć kran z wodą pitną, wcześniej po drodze ich niestety brakuje.

Pałac Królewski w Casercie to piękny, choć niestety zaniedbany obiekt. My bardzo lubimy zwiedzać takie kompleksy pałacowo-parkowe, w szczególności ich parki i ogrody. Macie jakiś ulubiony przy-pałacowy ogród, który moglibyście polecić?

2 uwagi do wpisu “Caserta – zwiedzanie włoskiego Wersalu

    1. Zdecydowanie pałac w Wilanowie warty jest zobaczenia. Tak samo latem spacerując po ogrodach, jak i zimą, kiedy odbywają się pokazy mappingu i działa ogród świateł! Z pewnością pojawi się wpis na naszym blogu o tym miejscu!

      Polubienie

Dodaj komentarz