Namur odkryliśmy wędrując kursorem po mapach Google, poszukiwaliśmy miejsc wartych odwiedzenia w niedalekiej odległości od lotniska Bruksela–Charleroi. Ta wycieczka to element naszego Belgijskiego city breaka, o którym napiszemy nieco więcej w osobnym poście. Dzisiaj skupimy się na Namur. Do miasteczka dojechaliśmy w około godzinę, komunikacją łączoną, czyli autobusem + pociągiem. Spędziliśmy tam pół dnia, jednak jeśli macie więcej czasu, a pogoda dopisuje, będzie co robić przez cały dzień.

Namur jest stolicą Walonii, siedzibą senatu tego regionu. Jego położenie przy zbiegu dwóch rzek Mozy i Sambry sprawia, że w przeszłości odgrywał ważną rolę w systemie obronnym tego regionu. Dzisiaj rzeka przepływająca przez miasto dostarcza urokliwych krajobrazów.
Miasto bardzo dobrze się zwiedza, bo najciekawszą okolicę można spokojnie przejść na nogach. Znane jest przede wszystkim z górującej nad miastem cytadeli, która jest największą atrakcją Namur.

Obecnie większość z 80 hektarów terenu wokół cytadeli zajmują drzewa i park, jednak jeszcze w 1891 roku w tym miejscu nie było ani jednego drzewa. Cytadela była budynkiem służącym do obrony miasta, to tam stacjonowało wojsko. System zabudowań naziemnych i podziemnych miał im ułatwiać walkę z najeźdźcą. Z tego powodu teren ten był pusty, co umożliwiało lepszą obserwację terenów u podnóża wzgórza, a także ułatwiało prowadzenie działań wojennych. W 1891 roku król Belgi Leopold II podjął decyzję o demilitaryzacji cytadeli i przeznaczeniu jej terenów na cele rekreacyjne. Jeszcze podczas I wojny światowej na jej terenie toczyły się działania wojenne, jednak od decyzji podjętej przez Leopolda II nie było już odwrotu. Ostatni żołnierz przestał stacjonować tam w 1977 roku.

Na terenie obecnie zajmowanym przez cytadelę, pierwsze fortyfikacje zostały wzniesione już przez Rzymian, a od X wieku następował stopniowy rozwój budowli. Drewno zostało zastąpione przez kamień, rozszerzał się teren, który obejmowały obronne zabudowania. Od XV aż do XIX wieku twierdza była pod nadzorem Hiszpanów, Austriaków, Holendrów, Francuzów oraz Belgów, przechodząc z rąk do rąk.


Obecnie teren Cytadeli jest udostępniony zwiedzającym. W jednym z budynków zorganizowane jest muzeum z wystawą opowiadającą historię tego regionu, już od czasów ery mezozoicznej i tworzenia się pokładów wapiennych i węgielnych, aż do czasów współczesnych. Najciekawszym elementem zwiedzania jest jednak wycieczka z przewodnikiem po podziemiach twierdzy. Przewodnik ciekawie opowiada o dziejach tej cytadeli i samego miasta, a pośrednio trochę o historii całego kraju. Przewodnik poświęca część czasu także na opowieści dotyczące sposobu prowadzenia wojen w poszczególnych okresach, co bardzo widocznie wpływało na rozwój zabudowań. Opowiada także o tunelach, po których przebiega wycieczka. Były one budowane od XVI do XIX wieku. Zwiedzanie tuneli jest interaktywne i w każdym miejscu postoju przewodnik uruchamia odpowiednie inscenizacje. Te animacje 3D, filmiki, grafiki świetnie uzupełniają jego opowieści. Jest to szczególnie pomocne, gdyż zwiedzanie jest tylko w języku francuskim lub holenderskim. Nam udało się zdążyć na trasę po francusku, dzięki czemu chociaż jedno z nas mogło słuchać z zaciekawieniem… i tłumaczyć. Jednak nawet jeśli nie rozumiecie żadnego z tych języków, warto i tak zdecydować się na tą atrakcję. Wyświetlane animacje same w sobie przekazują wiele informacji, a pacer po podziemnych tunelach ma niesamowity klimat.
Zwiedzenie terenu Cytadeli to także spacer po parku. Ścieżki prowadzące wzdłuż murów są kręte. Kierując się w stronę twierdzy warto podążać za mapą, a nie drogowskazami, które zostały prawdopodobnie przestawione i nieco wydłużyły nam drogę. Cytadela jest położona na wzgórzu, co umożliwia podziwianie panoramy miasta. Miłośnicy sztuki nowoczesnej także znajdą coś dla siebie. Na wzgórzu można obejrzeć rzeźbę „Utopia” Jana Fabre’a, czyli powożonego żółwia. Interpretację pozostawiamy każdemu indywidualnie. Na terenie parku jeździ także kolejka, która pozwala na szybsze zwiedzenie terenu parku słuchając opowieści komentującego przewodnika. My nie zdecydowaliśmy się na nią, jednak cieszyła się ona powodzeniem wśród odwiedzających.

„Utopia” Jana Fabre’a 
Zamek, obecnie znajduje się w nim hotel „Chateau de Namur”
Namur to nie tylko Cytadela. Zanim doszliśmy do niej z dworca kolejowego, przeszliśmy się uliczkami Starego Miasta i to była dla nas bardzo miła niespodzianka. Ceglane kamieniczki, wąskie uliczki, w których można się „zagubić” tworzą uroczą okolicę do spacerów. Przechadzając się po mieście „gonił” nas zapach pochodzący z piekarni. W Belgii, podobnie jak we Francji, wiele jest „boulangeries” (piekarni) z bagietkami, croissantami czy innymi viennoiserie, czyli wyrobami z ciasta francuskiego.

Jeszcze przed wizytą w Cytadelii warto zobaczyć dwa kościoły: Katedrę św. Albana (Cathédrale Saint-Aubain) i kościół św. Lupusa (Église Saint-Loup). Katedra została wybudowana w XVIII wieku, łączy styl baroku, rokoko i klasyczny. Jej wnętrze jest raczej surowe, monumentalne. Kościół św. Lupusa natomiast został wybudowany w XVII wieku, wyróżnia się bardzo ciekawymi zdobieniami na suficie.

Katedra św. Albana 
Kościół św. Lupusa
Po przeciwnej stronie rzeki od Cytadeli znajduje się rynek. Nie jest on tak imponujący, jak te najbardziej znane w Belgii, rynek w Brukseli, Antwerpii, Brugii czy Gandawie. Różni się także stylem, główne place w Brukseli czy Antwerpii wyróżniają się strzelistymi, gotyckimi budowlami. Tu ratusz jest neoklasycystyczny. Przed ratuszem można zobaczyć rzeźbę przedstawiającą Djosepha i Francwèsa, postaci z komiksu ukazującego się w lokalnej gazecie „Vers l’Avenir” w połowie XX wieku. Uosabiają oni zrelaksowanych mieszkańców Namur, których głównym zmartwieniem jest padający deszcz i obserwowanie łodzi przepływających po rzece. Obok nich, w klatce, zamknięty jest ślimak – symbol miasta. Za ratuszem znajduje się dzwonnica, zwana także Wieżą św. Jakuba. Wieża ta wybudowana została w XIV wieku, jako element murów obronnych. W XVIII wieku została przekształcona w dzwonnicę. Jest to jedna z 56 dzwonnic Belgii i Francji wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Djoseph i Francwès

Neoklasycystyczny ratusz 
Wieża św. Jakuba
Pomiędzy rynkiem, a wzgórzem z cytadelą znajduje się most. Można na nim w pełnej krasie podziwiać zielone wzgórze z cytadelą na szczycie, a także kamienice wybudowane na brzegu Mozy. Tuż przed mostem znajdują się Hale rzeźnickie. Niegdyś sprzedawano tam surowe mięso i ryby, dziś można zapoznać się w nich z odległą historią regionu, mieści się tam Muzeum Archeologiczne.

Lubimy zwiedzać takie nieoczywiste urokliwe miejsca, jak właśnie Namur.
Spodobał Ci się wpis? Udostępnij, to pomoże dotrzeć nam do większej liczby osób.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zapraszamy do śledzenia naszego Facebooka i Instagrama.
Agnieszka i Maciek




